MIMOSZKOLNIE | Blog o edukacji i szkolnictwie.

Apr/11

4

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Niezgoda buduje

Paweł Pieniążek i Krystian Szadkowski opublikowanym przed kilkoma dniami na witrynie Krytyki Politycznej tekstem „Jak odbić się od dna?” rozpoczęli dyskusję nad kondycją i przyszłością ruchu studenckiego w Polsce, w szczególności nad kondycją i przyszłością jednego z ważnych aktorów tego ruchu – Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego. Czy dyskusja ta została rozpoczęta w sposób rzetelny, czy można było rozpocząć ją lepiej, łagodniej, nie narażając się na zarzut „gryzienia po kostkach”? – te pytania, jakkolwiek istotne i warte przemyślenia zarówno przez autorów tekstu, jak i przez członkinie i członków DZS, nie powinny zdominować jej dalszego przebiegu. Nie powinny, jeśli tylko dyskusja ta ma okazać się rozwojowa dla ruchu, który za cel stawia sobie walkę o równy i powszechny dostęp do edukacji.

Niewątpliwie publikacja zawierająca krytykę części z podejmowanych przez DZS działań, (takich jak uliczne protesty i happeningi) może być dla zrzeszonych w DZS studentów i studentek dotkliwa. Pieniążek i Szadkowski otwarcie i publicznie krytykują strategię obraną przez DZS jako infantylną, momentami śmieszną i, co wydaje się najistotniejsze, nieskuteczną. Przedstawiciele i przedstawicielki DZS mogą czuć się urażeni i, sądząc na podstawie tonu i stylu polemiki jednego z nich (Mateusz Mirys, „Na bezdrożach “nowego języka””), chyba faktycznie tak się czują. Jednakże poza możliwością chowania urazy i przyjmowania postawy konfrontacyjnej, mają oni i one także inną możliwość: możliwość potraktowania krytyki Pieniążka i Szadkowskiego jako okazji do ponownego, wyraźnego wyartykułowania swoich celów, przemyślenia i gruntownego uzasadnienia dotychczasowej i przyszłej strategii postępowania, a przede wszystkim do zbudowania szerszego porozumienia i wspólnego frontu działań. Krótko mówiąc, mogą w tekście Szadkowskiego i Pieniążka dostrzec nie zagrożenie, ale szansę. I, co wydaje się istotne, mogą to zrobić zupełnie niezależnie od tego, jak osobiście oceniają zawartą w nim krytykę oraz intencje jej autorów.

Mogą, na przykład, potraktować tekst „Jak odbić się od dna?” jako sygnał społecznego odbioru podejmowanych przez DZS działań, jako informację zwrotną na temat realizowanych przez Zrzeszenie akcji i przedsięwzięć. Z informacji tej mogą się dowiedzieć, że obecnie, pomimo organizacji oraz brania udziału także w innych wydarzeniach, DZS kojarzone jest przede wszystkim z odbywającymi się od kilku miesięcy happeningami przeciwko reformie szkolnictwa wyższego – reformie, której przygotowywania trwały ponad dwa lata, a której wejście w życie od października 2011 jest w zasadzie przesądzone (szanse na prezydenckie weto są bowiem mniej niż znikome). Mogą dowiedzieć się też, że organizowane przez DZS protesty przeciwko tej reformie dają się, niezależnie od intencji organizatorów, postrzegać jako manifestacje w obronie i za zachowaniem stanu obecnego i że może być to jeden z powodów, dla których nie znajdują poparcia u tych, którzy potrzebę zmian w szkolnictwie postrzegają jako palącą. A dowiedziawszy się tego, mogą zadać sobie pytanie, czy jest to odbiór jakiego, podejmując się trudnego wyzwania aktywizacji środowiska studenckiego, oczekiwali i, w zależności od udzielonej odpowiedzi, planować kontynuację dotychczasowych działań lub poszukiwanie nowej, odmiennej formuły.

Mogą także spróbować w tekście Pieniążka i Szadkowskiego dostrzec zakorzenione w odmiennych od posiadanych przez działaczy DZS doświadczeniach pomysły i propozycje rozwiązań, które, nawet jeśli są znane członkom i członkiniom Zrzeszenia, do tej pory nie znalazły odzwierciedlenia (lub znalazły znikome) w podejmowanych przez DZS działaniach. I nawet jeśli rozwiązania te nie miałyby zostać przez Zrzeszenia uznane za możliwe do skutecznego zastosowania na polskim gruncie, to przynajmniej dyskusja, dlaczego tak jest mogłaby się przyczynić do pełniejszej identyfikacji przeszkód, jakie stoją na drodze rozwoju szerokiego ruchu studenckiego w Polsce.

Członkowie i członkinie DZS mogą w końcu potraktować tekst Pieniążka i Szadkowskiego jako deklarację woli i chęci współpracy i, co za tym idzie, współdzielenia odpowiedzialności za stan i przyszłość ruchu walki o powszechną i wolną od opłat edukację w Polsce. Otwarta krytyka dotychczasowego kierunku działań DZS, uzasadniana przez autorów „Jak odbić się od dna?” dostrzeganiem potrzeby „nowego otwarcia uniwersytetu”, które „nie odbędzie się bez szerokiego frontu poparcia stworzonego przez masowy ruch studencki”, daje krytykowanym prawo do upominania się o pomoc i wsparcie zarówno w poszukiwaniu, jak i w realizacji takiego modelu działania, który okazałby się efektywny dla budowania tego masowego ruchu.

Nawet jeśli krytyka Pieniążka i Szadkowskiego w kilku punktach przeprowadzona jest nierzetelnie (pominięcie udziału DZS w formułowaniu „Nowego Otwarcia Uniwersytetu”, nieodnotowanie debat w ramach „Alarmu dla edukacji!”, czy organizowanych w akademikach dyskusji ze studentami), to skupienie się na metodycznym wykazywaniu jej słabości i pominięcie funkcjonalnego potencjału, jaki w sobie zawiera wydaje się być najmniej obiecującą z możliwych do przyjęcia przez DZS strategii. Podobnie udowodnienie, że Pieniążek i Szadkowski mogli, a może nawet powinni, w nieco łagodniejszym tonie sformułować swoje zarzuty pod adresem DZS jest zadaniem tyleż prostym do wykonania, co zbędnym. Oczywiście to, co DZS zrobi z wybrzmiałą w tekście „Jak odbić się od dna?” krytyką zależy wyłącznie od jego członków i członkiń, ale znaczenie mieć będzie dla całości jeszcze na dobre w Polsce nienarodzonego ruchu studenckiego i jego, przynajmniej najbliższej, przyszłości. Byłoby wspaniale zobaczyć, że, pomimo poniekąd zrozumiałych osobistych urazów, działacze i działaczki DZS o tym nie zapominają.

Tags: , ,

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź

Poprzedni:

Następny:

/